Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15-16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30]


Tuluza-Carcassonne

czwartek, 20. VIII 1992


Francuskie koleje | La Cite - jestem pod wrażeniem


Nasz pech polegał na tym, że wczorajsza Francuzka wywiozła nas na drogę krajową do Carcassonne. Panuje tu w zasadzie ruch lokalny i przez dwie godziny nie udało się nam zabrać dalej. W barze zlitował się kierowca i zabrał nas z powrotem do Tuluzy na skrzyżowanie z wylotem do Carcassonne. Tu stoimy przez kolejną godzinę - bez rezultatu. Zrezygnowaliśmy i morderczą drogą wzdłuż autostrady wróciliśmy na końcowy przystanek autobusowy. Dojechaliśmy do centrum i zorientowaliśmy się na dworcu ile kosztuje bilet kolejowy do Marsylii, Lionu i Carcassonne. Wyszło na to, że stać nas tylko na przejazd do Carcassonne i to pod warunkiem, że zaniżę swój wiek - zniżki tu obowiązują do 26 roku życia. W biurze turystycznym o mało co nie wpadłem podając swą datę urodzenia. Pokręciliśmy się jeszcze po centrum i wsiedliśmy do pociągu.

Podróż ta - zaledwie 104 km była prawdziwą przyjemnością. Niestety, po niecałej godzinie trzeba było wysiąść i taszczyć bety przez całe miasto by znaleźć się we właściwym fragmencie Carcassonne - La Cite. To średniowieczne miasto otoczone potrójnym rzędem murów wywarło olbrzymie wrażenie: powierzchnią dorównuje Staremu Miastu w Krakowie a wszystko z przed kilkuset lat jest pełne życia: sklepów z pamiątkami, kawiarń, barów, pizzerii itd. Miło byłoby zmieszać się z tłumem, siąść przy stoliku, zamówić kawę i lody, rozkoszować się życiem. Hm...
Średniowieczne miasto Byłem zmuszony wymienić 100$ - zaczęło brakować franków. Chcielibyśmy tu poszaleć ale - po godzinie 20.00 wycofujemy się na kemping. Drogi jak cholera: 55 franków. Elegancko utrzymane kąciki dla turystów i czyste łazienki sprawiły, że nie żałowałem wydanych pieniędzy. W nocy nad La Cite pojawiły się reflektory, ognie sztuczne i zaczęło się codzienne widowisko przy muzyce.
Dziś, gdy czytam te słowa, trochę głupio mi z powodu tak częstych opisów naszych stresów finansowych i "technicznych". Wiele oglądaliśmy i przeżywaliśmy, ale te emocje i właściwe "smakowanie" podróży przerzuciłem do mającej nastąpić przyszłości.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej