Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21-22]

Sasnitz-Szczecin-Kraków

środa-czwartek, 21-22. VII 1993


Stopem przez Meklemburgię | Prawdziwy obiad | Podsumowanie


Czas pozostający do świtu wypełniło gotowanie herbaty i rozmowa z młodym Niemcem. Około 5.00 poczłapaliśmy za miasto. Nigdy nie uprawiałem autostopu o tak wczesnej porze ale poszło nam w miarę dobrze. W pół godziny znaleźliśmy się w furgonie wypełnionym smakowitym zapachem świeżych bułeczek. Młody dostawca pieczywa podwiózł nas za Stralsund, gdzie po 10 sekundach wziął nas kolejny kierowca, tym razem początkujący biznesmen. Trochę rozmów o nas, o Skandynawii, i już kolejna zmiana samochodu. Trafiliśmy na specjalistę od łodzi podwodnych, z którym usiłowaliśmy rozmawiać po rosyjsku. Bezsenna noc (dla mnie) sprawiła, że padłem jak długi na stacji benzynowej za Pasewalk i próbowałem się zdrzemnąć. Tymczasem Sylwia usiłowała zrobić siusiu, co zresztą zostało w końcu uwiecznione sukcesem.
Ostatnią okazją przed Szczecinem był Polak prowadzący ciężarówkę. Przeczekaliśmy kolejkę na granicy a zadowolony z towarzystwa kierowca podwiózł nas pod sam dworzec w Szczecinie.

Przed dworcem w Szczecinie I to był już naprawdę prawie koniec wycieczki. Powrót do Polski uczciliśmy dwukrotnie lodami a ja dodatkowo obiadem w barze, a mianowicie:
- barszczem czerwonym
- ziemniakami
- jajkami sadzonymi
- fasolką szparagową
- surówką z marchewki
- sałatką z pomidorów
- surówką z kapusty
- mizerią
- kompotem
- zsiadłym mlekiem
Korzystając z okazji usiłowaliśmy zwiedzić Szczecin. Zawędrowaliśmy nad Odrę, do Zamku Książąt Pomorskich i wróciliśmy na dworzec.
Wracaliśmy polskim pociągiem, wypełnionym Polakami. Do wychodka nie próbowałem wchodzić.

Te trzy tygodnie były bardzo piękne. Podróż była męcząca, ale męczyliśmy się po to, by coś przeżyć. Przejechaliśmy pociągiem, promem, autobusem i stopem ponad 10.000 kilometrów. Widziałem cztery stolice i wiele innych miast. Widziałem fiordy, Góry Skandynawskie i fińskie jeziora. Byłem za Kołem Podbiegunowym i przeżyłem Dzień Polarny. Widziałem renifery. Jestem zadowolony.
Ale przede wszystkim spędziliśmy te trzy tygodnie razem, Sylwio.


Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej