Góry Świętokrzyskie '1986

500 km - 7 dni

Góry Świętokrzyskie? A cóż to za góry, 600 metrów! A jednak wybrałem się w tym roku na krótki rajd po województwie kieleckim. Teren obfitujący w zabytki architektury i przyrody ożywionej i nieożywionej.
Komentarze dopisano kursywą


Książ Wielki

20. VIII 1986, Książ Mały
Z Krakowa wyjechałem o 11.20 - przejechałem ok. 65km. Bardzo wyczerpująca droga - teren pagórkowaty, ja - bez kondycji. W zamku w Książu (popadającym w ruinę) - Zespół Szkół a obecnie kolonia. Dostałem kapuśniak i kompot z jabłek. Dojechałem do Małego Książa i tu będę nocować. Jestem bardzo zmęczony. Jutro Pińczów, Szydłów, Staszów a dalej - G, Świętokrzyskie. Piotr

Staszów

21. VIII 1986, Raków
Obejrzałem Pińczów - kościół i kaplica na wzgórzu; do muzeum uprzejmy pan mnie nie wpuścił. Później ciekawy dworek w Śladkowie(?) i mniej interesujący w Grabkach. Szydłów - ruiny zamku z muzeum ( byłem!), bar-mordownia; Kurozwęki - nic ciekawego, Staszów - rynek z czymś fajnym na środku. Od Staszowa do Rakowa 17 km bardzo silnego przeciwnego wiatru. Burza w Pińczowie. Jutro Ujazd i Ostrowiec.

Chmielnik

21. VIII 1986, Raków
Nocuję w Rakowie - nie udało mi się w Staszowie - pod adresem kierownika podejrzany facet odpowiadający, że nie wie nic na ten temat, że jest kierownikiem ("może syn ale on taki młody..."). Tu w Rakowie - pozostałości poariańskie plus wredny kierownik. Znowu jestem zmęczony - ponad 120 km/. Dziś 700 złotych. Nie jestem pewien adresu w Rymanowie Zdroju, więc ograniczę ilość kartek. Piotr

Opatów

22. VIII 1986 g. 23.00, Ostrowiec
Piję herbatę i oglądam festiwal w Sopocie. Dzień minął normalnie z wyjątkiem:
- pomyłki przy wyjeździe z Rakowa (10 km ponadplanowo)
- zepsutego zamka - naprawiłem
- zepsutego roweru - nie naprawiłem
- pijaków w "restauracji" w Opatowie
bardzo silnej wichury z przeciwka
- braku schroniska tam gdzie miało być (Ostrowiec to olbrzymie miasto, w ciągu godziny dojechałem do drugiego schroniska)
A poza tym fantastyczne ruiny zamku Krzyżtopór w Ujeździe.

Święty Krzyż

23. VIII 1986
Rano, bladym świtem podjechałem do rezerwatu archeologicznego w Krzemionkach. Pani kręciła nosem, byłem jedynym zwiedzającym podziemne korytarze. W Św. Krzyżu w zasadzie nie byłem - dostałem się do Nowej Słupi (kartek nie było) ale klasztor primo: widać z daleka, secundo: pamiętam(?) z licealnej wycieczki.
Rajd mój kojarzy mi się z przelotem sondy obok komety Halley'a: rejestracja olbrzymiej ilości danych, na przetworzenie, zinterpretowanie przyjdzie czas później. Piotr

Bodzentyn

23. VIII 1986
Rano wyjechałem z Ostrowca, w dwie-trzy godziny dotarłem bez większych komplikacji do Nowej Słupi. Tu zjadłem rybę (35cm), obejrzałem muzeum hutnictwa (dymarki) i stwierdziwszy brak zainteresowania kierownictwa schroniska rozwojem kwalifikowanej turystyki indywidualnej pojechałem do Bodzentyna. Tu, oprócz zamkniętych sklepów znajdują się kapitalne ruiny ("kupuję, zapakować"). Śpię w schronisku w Leśnej, kilka kilometrów od Bodzentyna. Piotr

Wąchock

24. VIII 1986, za Wąchockiem
Dziś dzień relaksowy - nocleg mam zapewniony (choć na podłodze), ruszyłem na krótką trasę (pętlę). Trzy godziny pchałem rower przez 17 km kamieni i piachu. Dotarłem do Wąchocka, kupiłem żarcie. Skrzyczałem babcię za to, że nie wie, gdzie w Wąchocku jest muzeum - choć nigdy go tu nie było. Zwiedziłem Opactwo Cystersów i ruszyłem dalej. Piotr

Skarżysko-Kamienna

24. VIII 1986, Leśna
Po drodze wstąpiłem do lasu (1h). W Skarżysku - nic ciekawego oprócz zamkniętych restauracji (średnio ciekawe). Ponieważ miałem dziś dużo czasu - schronisko otwarte od 17.00 - skróciłem go sobie naprawiając wiecznie psujący się rower. W schronisku m.in. szczawa żelazista płynąca z 60 m o temperaturze 10C (błąd w sztuce wiercenia), wspaniale myje się włosy. Pojawił się przejściowo samotny rowerzysta zbierający próbki wody w okolicy. Poza tym - dzieciaki (do 18).

Góry Świętokrzyskie

24. VIII 1986
Jestem już zmęczony drogą. Silny wiatr skrzypiący rower i samotność bardzo wpływają na moją psychikę. Niebo prawie cały czas jest zachmurzone, czasem wyłania się słońce i jest pięknie. Pojawia się monotonia myśli, krążą wokół kilku tematów, trudno się od nich uwolnić. Radia po drodze nie słucham (brak słuchawki i anteny). Nachodzą mnie bardzo smutne refleksje. Te same od czterech lat odkąd samotnie jeżdżę na wycieczki.

Góry Świętokrzyskie

24. VIII 1986
Próbuję czasem przeanalizować swoje położenie, moją młodość, która już mija. Pośpiech i zmęczenie przeszkadzają się skupić. Zresztą to byłoby chyba niepotrzebne. W końcu wszystko sprowadza się do jednego (do jednej). Trudno jest - jak pisała nieznajoma z Gdańska/Barlinka - z kroczeniem w pojedynkę i niemożnością przeżywania w pełni tego, co jest na odwrocie tej kartki. Ale zawsze dum spiro spero.

Kielce

24. VIII 1986
Dotarłem do Kielc! Zjadłem obiad na dworcu, odszukałem schronisko (przy okazji stwierdziłem, że żyłem jeden dzień do przodu). Przyjęła mnie straszna formalistka - idiotka. Przez pięć nocy nigdzie nie płaciłem za schronisko, tu pani z miejsca kazała mi zapłacić, udzieliła mi wskazówek, czego mi nie wolno itd. Wszystko jest pod kluczem: telewizor, kuchnia, szafki. Horror. Każdy gania z kluczami od pokoju. Trochę ludzi - około 18-ki. Grają w pokera na wodę - kto przegra pije kubek wody.

Jaskinia Raj

25. VIII 1986
Humor troszkę mi się poprawił, chociaż pada i jestem zmęczony. Rano pograłem z chłopcami w pokera na przysiady - nie martwiłem się przegrywając, natomiast chłopcy sporo się namęczyli usiłując ukryć zadyszkę. Wczoraj zwiedzałem Kielce - Pałac Biskupi (Muzeum Narodowe). Dziś rezerwat geologiczny (pamiętałem z LO?). Jaskinia zamknięta, nieważne, pamiętam(?) z LO; zresztą są olbrzymie kolejki, zadowoliłem się tą kartką. Dziś krótka droga do Chęcin i z powrotem.

Chęciny

25. VIII 1986
Stwierdziłem, że najlepiej dla mnie, gdy jeżdżę po wysokich górach, z dala od miast - wydaję 500-1000zł dziennie. Ruiny w Chęcinach wspaniałe - musiałem przeprowadzić rower "orlą percią". Zrobiłem sobie piknik przy muzyce "The Ramones". Cały dzień kropi, rower zachowuje się w miarę dobrze, ja - też.
26. VIII 1986
Brak kartki na ten dzień, więc-
Byłem w Samsonowie: ruiny klasycystyczego pieca hutniczego - projekt Staszica; obejrzałem kolejny raz "Bartka", zajrzałem do Oblęgorka - remont i wróciłem do Kielc. W schronisku sympatyczni ludzie z Torunia. Wczoraj był hippis z dwoma długowłosymi Węgrami (mają tu zjazd) ale wybył, bo ukradziono mu w szpitalu plecak, gdy zakładano mu gips. Wieczorem najmilsza z 4 zatrudnionych tu idiotek nie chciała mnie ze schroniska wypisać - a miałem pociąg o 2.00 w nocy. Bez problemów wsiadłem do pociągu i wróciłem do Krakowa.

Spis wycieczek rowerowych    Następna trasa    Powrót do Strony głównej