Dookoła Polski '1984

1400 km - 13 dni

Apetyt rośnie w miarę jedzenia... Pożegnałem się czule z A. i ruszyłem na drugą w życiu wielodniową trasę rowerową. Zamiarem moim było dotrzeć przez Lublin nad morze, a następnie wrócić do domu przez... Wrocław. Tym razem zrezygnowałem z zabierania namiotu - nastawiłem się na schroniska młodzieżowe - kiedyś bardzo popluarne i tanie. Miałem ze sobą natomiast mapę Polski, którą na na każdej otwartej poczcie ostemplowywałem datownikami :-)
Komentarze dopisano kursywą.


Pacanów

2. VII 1984 g. 14.10
Jestem w Pacanowie, mniej więcej w połowie drogi do Baranowa Sandomierskiego. Nie wiem, czy Kozy jeszcze kują, Koziołka Matołka nie spotkałem; natomiast spotkałem deszcz (2 godziny bardzo padało i dalej mży). Rano było b. zimno, dodatkowo wiatr z przeciwnej strony. Buty mam przemoczone. może wyschną. Kupiłem 45 znaczków (będę mógł napisać wiele kartek :-p). Wełna dobrze wchłania wilgoć - przynajmnie w ilości pół litra herbaty na 1 sweter: nie zakręciłem pojemnika. Co pół godziny wydaje mi się, że nie dojadę. Piotr

Baranów Sandomierski

3. VII. 1984 g. 8.15
Nocowałem w Baranowie, tym razem bez myszy; rzeczy mi wyschły, ale jestem przeziębiony. Wczoraj byłem u Joasi, mieszka obok zamku - byłem, z nią na kolacji. Sam zamek dalej w remoncie. Dziś jadę w stronę Lublina przez Sandomierz, Annopol, Kraśnik, ale obawiam się, że dojadę tylko do Kraśnika lub Urzędowa. A więc w Warszawie będę czw/pt a nie śr/czw. Piotr

Tarnobrzeg

3. VII. 1984 g. 11.50 (już)
Jestem w Sandomierzu. Byłem w Tarnobrzegu - obejrzałem 1 kościół, w Sandomierzu - zamek (z zewnątrz - remont?), katedrę (przepych), Stare Miasto.
Rachunki: wczoraj: 45 znaczków - 260zł*; 025kg piernik - 36zł; 0.25kg cukierki - 30zł; 0.25kg herbatniki - 35zł; napój - 15 zł, nocleg 38zł; Razem bez obiadu - 420 zł.
dziś: kartki -10zł; lody - 10zł; na razie - 25zł.
Wczoraj pękła mi dętka, mam jeszcze tylko jedną; jadę do Kraśnika, jeśli dojadę - napiszę. PS. Dojechałem do Zawichostu. Piotr
* Ceny oczywiście sprzed denominacji.

Kraśnik

3. VII. 1984 g. 18.30 około 270 km.
A jednak dojechałem do Kraśnika. Planowałem pierwotnie do Lublina, ale i tak jestem zadowolony. Będę nocować sam w schronisku, a na marginesie - otworzyłem tu sezon turystyczny'84 - jestem tu pierwszy*. Do Lublina 50km, Kazimierz 05, Puławy nocleg 110. Pojutrze, 5. po południu Warszawa. Zjadłem obiad w hotelowej restauracji (150) do rachunku dorzucam: rano truskawki 50, nocleg 24 a więc drugi dzień w sumie 300zł. Myślę, że listonosz zaczyna się denerwować tą ilością kartek, uspokój go, że jeszcze najwyżej 30 a w zasadzie ja za nie płacę. Piotr
* W nocy wybrałem się po ciemku na zwiedzanie szkoły. Czułem się jak panna Mery z "Tajemniczego Ogrodu".

Lublin

4. VII. 1984 g. 15.00
Jestem w Lublinie i chyba to będzie na tyle we środę. Cały czas pada; od Kraśnika, gdzie nocowałem do Lublina jechałem chyba 4h a jest to tylko 50km. Kompletnie przemokłem, wysuszyłem się (jeszcze nie całkowicie) w schronisku*. Jeśli będę chciał jutro dojechać do Warszawy, to będę musiał przejechać > 170km; nie wiem czy dam radę, jeżeli będzie zbyt duży deszcz. Poza tym wszystko OK. Piotr
* Byłem szczerze wzruszony troskliwością pani kierownik :-)

Nałęczów

5 VII. 1984 g. 9.30
Jestem za Nałęczowem w drodze do Kazimierza. Pogoda - zachmurzenie umiarkowane wzrastające do dużego, będzie dość ciepło; niestety wiatr płn-zach więc nie wiem, czy dam radę dojechać do Warszawy (byłoby to jeszcze ok. 140km). Rachunki wczoraj: obiad 130, chleb, ser 90, nocleg 35, rozmowa z Ciocią 40; dziś pierniki + cukierki + oranżada + kartka 70. Może zanocuję w Zwoleniu. Piotr

Kazimierz Dolny

5 VII. 1984 g. 11.00
Fajne miasteczko, ale nieco inaczej sobie wyobrażałem. Wisła szersza niż w Krakowie. B. silny wiatr. Dziś kartek będzie więcej, bo wczoraj była tylko jedna. Mam kłopoty z rowerem: deszcz wymył smar - łańcuch skrzypi w dodatku coś (chyba łożysko) psuje się w korbowodzie. Może dojadę. Piotr
PS. Buty schną.

Puławy

5 VII. 1984 g. 17.00
W Puławach byłem około 13.00, pooglądałem to, co jest na odwrocie a nawet więcej(!). Rower psuje się coraz bardziej, poza tym jestem zmęczony wycieczką. Do Czarnolasu i Zwolenia nie pojechałem, bo Kochanowski nie ucieknie a ja nie miałbym siły jechać jutro 130km. Dziś będę nocować w Kozienicach; na razie schronisko jest zamknięte, mam nadzieję, że jest czynne. Kozienice to olbrzymie miasto albo rodzice nie wiedzą, gdzie ich dzieci chodzą do szkoły: z 10 osób nie mogło mi wskazać ulicy Kościuszki. Poza tym zjadłem pół-mikro obiad (108). Pogoda jest, ale b. silny wiatr N-W. Piotr

Czersk

6. VII 1984 g. 12.00
Jestem w Górze Kalwarii, nocowałem w Kozienicach, ale nie w schronisku tylko u kierowniczki schroniska. To skomplikowana historia, więc opowiem kiedy indziej. Dziś znowu jechałem w deszczu do godz. 11.00, za 2 godziny będę w Warszawie. Jutro jadę(?) do Płocka. Rower ledwo jedzie, muszę kupić części. Buty ciągle mam mokre, nie wiem dlaczego nie jestem chory. Piotr
PS. Jest tu festiwal orkiestr wojskowych - bardzo fajnie to wygląda.

Warszawa

7. VII 1984 g. 9.00
Jestem w Warszawie* i ciągle nie mogę wyjechać, już dziewiąta a ja jeszcze przed śniadaniem. Rower naprawiony(?), rzeczy wysuszone(!). Cześć, nie mam czasu. Piotr
* Jak to dobrze mieć ciocię mieszkającą przy al. Róż...

Płock

8. VII 1984
Wyjeżdżam z Płocka do Torunia. Nocowałem w schronisku, w domku kempingowym. Rozmawiałem z Ciocią. Wczoraj oglądnąłem miasto - b. mi się podobało. Pogoda jest b. ładna, rower w porządku, ubranie suche, spodnie drą się, mam już 5 łat. Będę dzisiaj w Ciechocinku i Włocławku. Piotr

Włocławek

8. VII 1984 g. 11.00
Jestem we Włocławku, oglądnąłem zaporę i miasto. Pogoda bez zmian, za 4-5h będę w Toruniu. Wszystko w porządku z wyjątkiem tego, że sklepy są pozamykane. Dziś będzie dużo pocztówek. Piotr
Jedno z najprzyjemniejszych wspomnień z tego okresu do przejazd wzdłuż pachnących łąk obsianych ziołami dla Herbapolu...

Ciechocinek

8. VII 1984 g. 17.00
Jechałem dziś od godziny 8.00 do 17.00 czyli 11 godzin, przejechałem 120 km. Pogoda b. ładna, popołudniu trochę chmur, wiatru prawie nie ma, jest dość ciepło. Do Włocławka jechałem przez piękne lasy z mnóstwem grzybów; że są tam - wiem na pewno. We Włocławku oglądnąłem kilk akościołów i katedrę - z zewnątrz. Później byłem w Ciechocinku, zjadłem obiad 185 zł (rest. kat. I) godzinę jadłem, a raczej czekałem na kelnerkę. - pokłóciłem się z nią. Widziałem tężnie - b. fajne. W Toruniu z początku były kłopoty ze schroniskiem, nocuję w innym. Piotr

Toruń

9. VII 1984 g. 9.30
Dziś rano przejechałem się po Toruniu i pojechałem do Chełmna. Tutaj oglądnąłem rynek, gotycką katedrę - b. interesujący wystrój: brązowo-czarny marmur i złocenia. Pogoda zmieniła się - dziś ani jednej chmury, b. ciepło. Jestem b, zmęczony, zasypiam po drodze. Mam nadzieję, że do Grudziądza dziś dojadę. Dzwonić nie będę, bo niepotrzebne byłyby kartki. Piotr
Uratowałem przy okazji schronisko! W opuszczonej przez kucharki kuchni zapalił się propan-butan przy wężu doprowadzającym gaz do kuchenki. Zamknąłem dopływ :-D

Chełmża

10. VII 1984 g. 7.00
Nocowałem w schronisku, wczoraj nie zdążyłem wysłać tej kartki. Pogoda bez zmian. Grudziądz jest ładnie położony na wysokim brzegu Wisły. Trochę murów, kościół i Brama Wodna. Spodnie prują się - 6 łat. Zatrułem się czymś. Jadę do Bydgoszczy.

Grudziądz

10. VII 1984 g. 11.00
Jestem już w Chełmnie. Teraz jadę do Świecia i Bydgoszczy. W Grudziądzu nie było listu na poste-restante. Chełmno b. mi się podoba, nie wiem tylko, kto wpadł na pomysł, żeby zgromadzić tyle zabytków w jednym mieście. Jestem w dalszym ciągu zatruty i w ogóle źle się czuję. Piotr

Chełmno

10. VII 1984 g. 12.00
Jestem w Świeciu. Oglądnąłem b. fajny zamek (od wewnątrz również). Jest strasznie gorąco, boli mnie głowa i żołądek. Jadę do Bydgoszczy, jutro Poznań(?)

Świecie

10. VII 1984 g. 17.00
Bydgoszcz. Potworny upał, chyba 100oC. Strasznie się przypiekłem.

Miasto chyba wyparowało.* Czuję się już lepiej. W Świeciu byłem na zamku, w Bydgoszczy trochę pojeździłem po śródmieściu. Lecę do schroniska. Piotr
Upał i zmęczenie sprawiło, że dojeżdżając do schroniska zobaczyłem na chodniku dziewczynkę w stroju komunijnym. Był to hydrant...!

Bydgoszcz

11. VII 1984 g. 17.00
Jestem w Szubinie, ok 25 km za Bydgoszczą i jadę do Poznania. Wstałem dziś o 4.05 i wyjechałem o piątej, bo mam dziś do przejechania 130km a popołudniu nie da się jechać. Nie wiem, co z moją pracą.* W lipcu nie byłem ani razu. Spytaj się, czy mam pracować jeszcze. Piotr
* Dorabiałem wówczas na Akademii Medycznej myjąc szkło laboratoryjne.

Poznań

12. VII 1984
Spałem w schronisku w Poznaniu. Rano trochę obejrzałem miasto: Rynek, ratusz, kościół na Rynku, Ostrów Tumski. Wyjeżdżam z Poznania do Osiecznej k/Leszna. Kup kiełbasę+majonez+jajko na poniedziałek bo mi tego brakuje*. Upał. Dalej się źle czuję, w dodatku jestem poparzony. Piotr
* Tak to jest, jak człowiek żywi się pasztetem mazowieckim i krówkami.

Kościan

12. VII 1984 g. 15.00
Kościan to chyba najgorętsze miasto w Polsce. Jak tym ludziom chce się tak biegać po sklepach? Ledwo żyję, ręce mam poparzone. Jadę i jadę do Osiecznej i dojechać nie mogę. Jeszcze 30 km . Rano w Poznaniu spadło 16 kropli deszczu , teraz na niego nie ma co liczyć. Poniedziałek - Kraków. Piotr

Leszno

13. VII 1984 g. 9.00
Nocowałem w Osiecznej, 11 km od Leszna(60zł) Schronisko - najlepiej urządzone i wyposażone ze wszystkich, jakie odwiedziłem. Upał jakby mniejszy , pojawiły się lekkie chmurki, wieczorem niebo było zachmurzone. Od schroniska do jeziora 800m , woda ciepła, trochę pochodziłem nad brzegiem (to już drugie jezioro, nd którym byłem ; pierwsze - wczoraj za Skokami).

Rydzyna

13. VII 1984 g. 14.00
Jestem w Trzebnicy, 25 km przed Wrocławiem, 300 km od Krakowa. Upał trochę mniejszy, więcej chmur, ale i tak ciągle chce mi się pić. Przed Wrocławiem czekają mnie Wzgórza Trzebnickie, te 25km będę chyba jechać 3h. Piotr
PS. Trzebnica też ładna.

Wrocław

14. VII 1984 g. 7.00
Wczoraj o 16.30 przyjechałem do Wrocławia, pojechałem do schroniska, ale pani mi się tam nie spodobała, więc nocowałem w innym. Poczta Wrocław1 była już zamknięta * czekałem tu na list od ukochanej i nic nie dało się zrobić. Wczoraj był deszcz, ale dzisiaj pogoda jest ładna. Nocuję w Opolu. Piotr

Brzeg

14. VII 1984
40 km przed Opolem. Może dojadę do Strzelec Opolskich. Piotr

Opole

14. VII 1984
Z Wrocławia wyjechałem 8.30, w Opolu byłem 14.30 , po drodze byłem w Oławie i Brzegu. W Oławie 40 minut stałem w kolejce, by wypłacić 500zł z PKO, bo mi zabrakło . W Opolu kupiłem jedzenie, oglądnąłem rynek z kapitalnym ratuszem i ładnymi kamieniczkami, pojechałem do schroniska, ale portier był b. nieuprzejmy. Teraz jem obiad za Opolem. Pojadę do Strzelec i chyba tam zanocuję.*
Rzeczywiście nocowałem w Strzelcach. Następnego dnia odwiedziłem kuzyna Grześka w Chorzowie i zmęczony dojechałem do Krakowa. Czyli przejechałem z Wrocławia do Krakowa w dwa dni! Byłem dumny z tego.
Gdy dziś czytam te zapiski, widzę jak mało ciekawe były te kartki. Ale odzwierciedlają one stan ducha samotnego rowerzysty. Stan pogody, roweru i żołądka to były moje główne problemy!

Spis wycieczek rowerowych     Następna trasa    Powrót do Strony głównej