Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15-16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30]


Praga

czwartek, 27. VIII 1992


Ach jak przyjemnie... | Zwiedzam Starówkę


Most Karola o poranku

Po nieprzespanej nocy najchętniej wyciągnąłbym się jak długi na materacu w ubytownej. Niestety, do 10.00 trzeba się stąd wynosić. Zostawiam bety w szafce i idę kupić lepszą kłódkę, gdyż kluczyki tu pasują do co drugiej szafki. Czuję się komfortowo nie licząc senności. Postanawiam pozostać tu co najmniej do piątku. Mam dużo czasu. Idę na most Karola i Hradczany. Tyle razy oglądałem te widoki w telewizji, a jakże przyjemnie jest samemu zmieszać się z tłumem nad Wełtawą, pochodzić wąskimi uliczkami Pragi. Jak przyjemnie jest, gdy ma się mnóstwo forsy w kieszeni i stać człowieka na kawę i lody w kawiarni na Hradczanach. Gdy można wreszcie pół- darmo zadzwonić do domu. Gdy nie muszę dźwigać plecaka i mam zapewniony wygodny nocleg. Wreszcie, gdy nie muszę znosić towarzystwa niewłaściwych osób.

Wełtawa Zwiedzam Pragę. W sklepie, w kantorze i na ulicy mówię po polsku wtrącając od czasu do czasu przez pomyłkę słowo angielskie. Spaceruję po Starówce, Hradczanach i Wyszehradzie. Kupuję owoce i inne żarcie. Kupuję co chwilę lody i winogrona. Oglądam muzeum na Hradczanach.
Wieczorem w schronisku rozmawiam z kilkoma osobami - nic ważnego. Utkwił mi w pamięci podróżujący po Europie Indianin ze
Stanów Zjednoczonych.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej