Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47-48]


Pekin

czwartek, 18 VIII 2005


Zwiedzam cesarski Pałac Letni |Turystyka po chińsku |Uliczki Hutongu i zakup prezentów


Dzisiaj czas na Yiheyuan - Pałac Letni. Wychodzę z hotelu o 8.00, na miejscu jestem po dwóch godzinach! Niestety, Pekin to olbrzymie miasto, i choć - w mojej ocenie - transport publiczny jest bardzo sprawny, dojazd z mojego hotelu na przykład na dworzec trwa około godziny.
Pekin: Pałac LetniPekin: Pałac Letni, Glazed Pagoda
Przed kasą Pałacu Letniego - rzecz jasna - tłumy, udaje mi się wejść na ITIC (15Y). Zwiedzam początkowo dość chaotycznie, świątynie porozrzucane w parku wydają mi się tak podobne do siebie... Kupuję dodatkowy bilet do Banxi Lou, tu zgromadzono parę eksponatów. Trochę powozów, pierwszy importowany chiński samochód, porcelanowe wazy, ozdobne krzesła, haftowane złotem narzuty na sofy, rzeźbione w drewnie meble, baldachimy i parawany. Może i ładne ale, cóż z tego, jeśli znajdują się za szybą w ciemnym pomieszczeniach? Wdrapuję się na wzgórze ze świątynią w północno-wschodniej części parku, miłe stąd widoki na stolicę z sosnami na pierwszym planie. Później kilka urokliwych mostków, kanały i stawy oraz wielkie, różowe lilie na wodzie. Mijam bramę Yinhui Chengguan (Światła Świtu) i jestem przy tzw. Ulicy Suzhou czyli ciągu sklepików nad kanałem.

Pekin: Pałac Letni, ulica Suzhou

Oglądam sobie to miejsce z mostku (wstęp płatny) a następnie wdrapuję się na wzgórze z glazurowaną świątynią na szczycie. To chyba najwyższy punkt parku. Widać i Pekin i pagody w pobliskich górach, no i oczywiście mur chiński ciągnący się zygzakami przez zbocza aż po zamglony grzbiet pasma. Spoglądając natomiast na południe - zobaczymy największe cesarskie jeziorko w parku, a na nim 17-przęsłowy most Yudao Qiao. Dwustuletnia świątynia Zhihuihai Si (Świątynia Morza Mądrości), przy której się teraz znajduję pokryta jest żółto-brązowo-zielonymi ceramicznymi kaflami z płaskorzeźbami przedstawiającymi Buddę. Niestety, wiele z postaci ma poutrącane głowy, widać - wandale to nie tylko polska specjalność. We wnętrzu budynku, do zbudowania którego nie użyto ani jednej drewnianej belki, znajduje się posąg Buddy (Amitayus Buddha) i kilka mniejszych rzeźb. Zdjęć robić nie wolno, ale handlować można (stoisko z pamiątkami w kącie pomieszczenia). Dziwna mentalność...

Pekin: Pałac Letni, marmurowy statek

Odpoczywam chwilę w altanie (zupka chińska 5Y), a następnie schodzę ścieżką wśród powyginanych sosen ku zachodnim kanałom. No....! tu dopiero turystów! Tysiące Chińczyków je, pije, fotografuje się i kupuje pamiątki w dziesiątkach sklepików. Łódki i stateczki czekają na nich. Bo taka jest cała prawda o chińskich turystach: zero wysiłku. Emei Shan, Tian Shan czy choćby Xi Shan to typowe kompleksy turystyczne ze schodami zamiast górskich ścieżek, ze stoiskami z tandetą na szczytach. Oglądam jeszcze piękny marmurowy statek zakotwiczony przy brzegu i idę tzw. długim korytarzem ku słynnemu mostowi. Dopiero stąd widoczna jest panorama wzgórza zabudowanego świątyniami. Ładnie to wygląda. Przy moście wygłaskany byk i "przestrzenna" altana.

Pekin: Pałac Letni, most Yodao

Wracam do hotelu. Znów 2 godziny przedzierania się przez miasto. Pół godziny odpoczynku przy herbacie i znów ruszam do centrum. Kręcę się z godzinę po okolicach Tiananmen i udzielam sobie wywiadu (karta 128MB). Jest ciepły słoneczny wieczór. Pekin: Pałac Letni, Yinhui Chengguan

Pozostał jeszcze ostatni punkt programu w Pekinie - uliczki Hutongu i zakupy prezentów. Szkoda, że wieczór już zapada, stare uliczki ze sprzedawcami i ruderami zbyt szybko pogrążają się w mroku. Zakupy w Dachilan rozpoczynam od zapoznania się cenami wywoławczymi. Sprzedawcy zaczynają od astronomicznych cen, moja reakcja zmusza ich do jej korekty. Kurtka z "goretexu" z polarem (dla Sergiusza) kosztuje początkowo 380Y, później 90Y; gdy odchodzę słyszę za sobą 50Y. Komplet "artystycznych" pałeczek za 85Y kupuję za 10Y, plecaczek też zjechał do 10% ceny wywoławczej. Najdłużej męczyła się ze mną Chinka, od której chciałem sukienkę. W końcu uległa mi ;-) Kupuję jeszcze drobiazgi: kosmetyczki, mahjonga itd. Kupowałbym jeszcze i jeszcze, ale poczułem w tym momencie zmęczenie związane z osiągnięciem wszystkich celów. Moja podróż po Chinach dobiegła w zasadzie końca, w Pekinie zobaczyłem również to, na czym mi zależało (odpuściłem sobie zabytkowe parki ze m.in. z Niebiańską Świątynią). I właśnie ta ulga, że wszystko poszło dobrze, sprawiła, że poczułem się taki zmęczony. Robię jeszcze kilka fotek ładnie podświetlonym budynkom wokół Tiananmen i wskakuję do autobusu #66.
Wszystkie rzeczy mam wilgotne i zatęchłe. W tej suterenie nie ma szans, by cokolwiek porządnie wyschło. Wychodzi na to, ze Jinghua Fandian jest dobry na jedną noc, ale by tu dłużej mieszkać - trzeba by wybrać cos więcej niż dorm za 25Y.

I jeszcze Pekin

Pekin: Brama Qian Men
Pekin: hutong
Pekin: Dachilan
Pekin: Brama Qian Men


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej