Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12-13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21-22]


Olympic Beach - Paralia

poniedziałek, 30 VIII 2001


Plażowanie | "Wieczór grecki"


Zapowiada się niezła impreza

Dziś dzień odpoczynku - dla moich stóp. Piorę, sprzątam i opalam się na plaży. Wybieram się na internet do Paralii: szkoda mówić - strona ładuje się 15 minut, nie jestem w stanie wysłać e-maili. Rzucam 500 GRD i wychodzę. Na kempingu wyczuwa się atmosferę wyczekiwania - na 20.00 przewidywany jest "wieczór grecki" (27 DEM). Ludzie wyciągają co lepsze ciuchy, prasują spodnie, bluzki... Hm.

Impreza jest masówką na 200-300 osób. Jednorazowo dostajemy żarcie - nic nadzwyczajnego. Białe wino bez ograniczeń. Zespół grecki gra tutejsze melodie z przewijającym się motywem zorby. Trzy pary młodych Greków zgrabnie prezentują tańce ludowe. Czerwone nosy: słońce czy wino? Na scenę wbiegają widzowie i tworzą poruszający się rytmicznie ludzki łańcuch. Muszę przyznać, że całość zorganizowana jest profesjonalnie. Wino, czerpane dzbankami z olbrzymich beczek, leje się szerokimi strumieniami. Mam dobry humor i świetnie się bawię. I znów występy folklorystyczne. Ludzie fotografują się z pięknymi Greczynkami i równie atrakcyjnymi młodzieńcami. Incydent z rzutem butelką i bójką między polskim a greckim kierowcą przechodzi niemal niepostrzeżenie: stanowi później temat ekscytujących opowieści 10-letniego Patryka, syna p. Waldka. Impreza ciągnie się do 1.00-2.00 w nocy. Chyba wszyscy są zadowoleni - no, może z wyjątkiem Magdy, która przesiedziała wieczór ze smutną miną. Wracam z Marią. Dla własnego bezpieczeństwa wspiera się na mym ramieniu. Droga na oddalony o kilometr kemping jest zbyt krótka na taką okazję - spędzamy więc dłuższą chwilę na brzegu morza (...)

Wieczór grecki...
Maria

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej