Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16]


Odri - Tetowo - Skopje

pi±tek, 27 VII 2012


| | | | |


Tej czę¶ci relacji jeszcze nie ma. Przykro mi. Zajrzyj za jaki¶ czas ;-) Tymczasem zapraszam do poczytania innych dzienników podróży.

Następnego dnia chłopak odwozi nas do Odri. Dziękujemy za wszystko i żegnamy się. Zostawiamy po sąsiedzku plecaki i na lekko idziemy w stronę wymarłej wioski Pearce. Droga zakosami prowadzi na sporą górę. Główny grzbiet gór Szar Płanina sięga 2750 metrów. A przypomnę, że wchodzi się z 500 metrów. Naszym celem jest góra ... około 2000 m.n.p.m. Mam wątpliwości, czy damy radę tam wejść Nastawiamy się na krótki trek. Na kolejnym zakręcie mówię cicho do Sergiusza: "Stój!" - i pokazuję dwa żółwie, które na miejsce swoich miłosnych igraszek wybrały środek drogi. Mają po 30 cm długości, samiec jest mniejszy, ale bardziej aktywny ;-) Robimy sobie dłuższą sesję zdjęciową z nimi.

Mija kolejna godzina marszu a Pearce jak nie ma tak nie ma. Dokarmiamy się ostrężynami i i mirabelkami. W końcu, na bocznym ramieniu góry, widzimy ruiny murowanych domów i zniszczone drewniane szałasy. Ale też widać kilka nowo wybudowanych domów w stanie surowym. I gdyby nie parna, mglista pogoda, widok na dolinę i dalsze pasma górskie byłby stąd fenomenalny. Ano właśnie. Pogoda, choć upalna, jest niepewna; nad górami powyżej 1700 metrów wiszą nieruchomo chmury. Wiemy już, że od góry, która tak mi się spodobała wczoraj gdy jechaliśmy autobusem, oddziela nas głęboka zalesiona dolina. Nie ma szans, by na nią dziś wleźć i zejść. Wybieramy bliższy cel - poznaczoną marglowymi skałkami kotę ponad Pearce. Przedzieramy się przez chaszcze i dalej wędrujemy pachnącymi łąkami. Zatrzęsienie motyli robi wrażenie. Szczególnie zachwyca gatunek dużego motyla o skrzydłach w bladożółto-czarne paski. Dziwaczny kształt skrzydeł i sposób poruszania się sprawiają, że wydaje się, jakby motyl latał do tyłu. Na skałkach robimy sobie piknik. Fotografujemy kwiatuszki i owady. Słońce praży, ale chmury nad szczytami wciąż wiszą.

Czas wracać - jeszcze dziś chcemy być w Skopje.. Spotykamy jeszcze po drodze kilka żółwi - i z każdym się fotografujemy. W Odri łapiemy busa do Tetowa. Chociaż nie wdrapaliśmy się na żaden znany szczyt, to był udany wypad, zwłaszcza od strony przyrodniczej.

Następny dzień  Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej