Dzień: [0-1] [2] [3] [4-5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31-32] [33] [34]


Moskwa

niedziela, 1. VII 2004


Problemy z biletami |Muzeum Puszkina |Tajniacy w Cerkwi Moskiewska genetyka


Sobór Zbawiciela

Do Moskwy dojeżdżamy zgodnie z planem. Tim postanawia się przyłączyć do nas, Grzegorz namawia go nawet na wizytę w Krakowie. Transferujemy się na Dworzec Białoruski, tu zgrzyt: brak biletów na najbliższy pociąg do Polski a wiza nasza kończy się za 34 godziny. Dokładniej - bilety są na pociąg bezpośredni do Warszawy (kupe) ale za 2480 rubli. To prawie tyle co kosztowała nas podróż z UB. "It's crazy" - stwierdzamy i walczymy dalej. W końcu mamy bilety do Brześcia na miejsca mieżobłastne (około 500 rubli). Są to fotele lotnicze w wagonie bez przedziałów. Trudno...
Proponuję czas do odjazdu (23.40) przeznaczyć na Muzeum Puszkina i okolice Kremla. Rok wcześniej zwiedziłem Galerię Trietiakowską, więc to muzeum będzie znakomitym uzupełnieniem, zwłaszcza że zapowiadają się znaczne zbiory impresjonistów. Cerkiew Wasyla Błogosławionego

(tu będzie opis zbiorów)

Wychodzę - Grzegorza i Tima już nie ma, olali mnie i poszli sobie. Idę do soboru Chrystusa Zbawiciela, którego złote kopuły tak pięknie błyszczały nad Moskwą, gdy szliśmy do muzeum. Poziom bezpieczeństwa antyterrorystycznego - znakomity ;-) Bramka do metalu przy wejściu, tajniacy kręcą się po świątyni. Trwa właśnie nabożeństwo, mnóstwo wiernych i kilkunastu popów - widocznie trafiłem na większą uroczystość. Znajome klimaty - zapach kadzidła obnoszonego przez księży, śpiewy a capella płomyki świec. Lubię to. Sam sobór też jest interesujący, choć czuć, że odnowione malowidła pokrywające sklepienie nawy i kopuły, nie pamiętają zbyt wielu wojen. Interesujący jest ołtarz - ikonostas ma postać ośmiobocznej kaplicy. Kupuję na pamiątkę miniaturową ikonę.
Spacer brzegiem Moskwy. W promieniach zachodzącego słońca czerwienią się mury Kremla. Powyżej nich lśnią złote kopuły cerkwi Zwiastowania i Soboru Michała Archanioła. Skręcam na Plac Czerwony, jest na szczęście otwarty - wreszcie mogę podejść bliżej do Cerkwi Wasyla Błogosławionego i popstrykać zdjęcia z ostatniej kliszy. Moskwianie relaksują się na trawnikach, fotografują się lub.... żenią: spotyka się tu dużo młodych par. Nad Moskwą

Dla urozmaicenia spaceru zwiedzam podziemny markt "Ochotnyj Riad" zlokalizowany przed wejściem do Kremla. "Zwiedzam" to dobre określenie - nie zamierzam tu nic kupować - po prostu nie stać mnie na to. Luksusowe, firmowe sklepy, od Tiffani'ego, Cardina i Gucci'ego przez McDonald'sa (pizza 40$) po cukiernie (ciastko 75 rubli), lodziarnie (gałka 40 rubli) i internet (75 rubli/h). Jeśli myślicie, że nie było tu klientów, to się mylicie! Aż gęsto od kupujących i jedzących. To nowobogacka Moskwa. Obserwując Moskwian - a dokładniej Moskwianki - coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że stolicę zamieszkują dwie rasy Rosjan. Jedną uosabiają grube, tłuste kobiety z niemodną fryzurą; noszą siatki i pakunki. Drugą rasę reprezentują super-zgrabne dziewczyny i kobiety około trzydziestki, z wąskimi biodrami i średnim, eksponowanym biustem. Są elegancko ubrane: obcisłe spodnie (wyjątkowo dżinsy), lub mini; bluzka na ramiączkach, z rzadka biustonosz, mała torebka na ramieniu. Niezbyt chce mi się wierzyć, żeby te dwie grupy kobiet były spokrewnione genetycznie ze sobą. Wątpię też, by te zgrabne dziewczyny w dojrzałym wieku transformowały się w tę drugą rasę.
W okolicach ulicy Twerskiej znajduję internet (60rubli/h) wysyłam ostatnie e-maile z drogi i bez pośpiechu wracam na dworzec.

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej