Dzień: [0] [1] [2] [3] [4]


Kraków - Pafos

poniedziałek, 30 IX 2013


Szybka decyzja |Nerwowy początek |Nocleg na plaży


Po powrocie z lipcowego wyjazdu z synem na południe Europy odczuwałem potrzebę wyrwania się jeszcze gdzieś. I, gdy zobaczyłem na fly4free.pl tanie loty RyanAira z Krakowa do Pafos, długo się nie namyślając, kupiłem bilet na koniec września. Nigdy wcześniej nie podjąłem decyzji w 15 minut! Lecę sam, tylko na 4 dni. Będzie to więc mój najkrótszy tramping. Pogoda zapowiada się słoneczna, noce może nie będą przeraźliwe zimne, mam zresztą ze sobą puchowy śpiwór, alumatę i... namiot. Tak! Po przemyśleniu wszystkich okoliczności i sprawdzeniu oferty noclegowej na Cyprze oraz pojemności mojego średniego plecaka, postanowiłem wziąć ze sobą namiot. Dopchałem mnóstwo żarcia, tak, by być w zasadzie samowystarczalnym, kilka ciuchów i w ten oto sposób lecę z 10-kilogramowym bagażem o wymiarach 20 x 40 x 55 cm :-) Plaża pod Pafos

Na krakowskie Balice jedzie się autobusem z centrum miasta pół godziny. Wyszedłem z pracy trochę wcześniej, aby bez nerwów zdążyć na samolot. No i zaczęło się. Najpierw spóźniony jeden autobus, potem po przesiadce pod Cracovią czekam i czekam na 292. Złoszczę się! W końcu przyjeżdża, spóźniony o 20 minut. Przed odprawą muszę jeszcze wcisnąć komuś swój nóż.
- Mam prośbę – zwracam się do 20-latka podróżującego z dużym bagażem w grupie rówieśników – Wziąłbyś mój nóż do swojego bagażu?
- Hm... Eee... - chłopak kręci głową – Nie bardzo...
- Przecież to zwykły nóż – tłumaczę – mam tylko bagaż podręczny...
No, dobra, widzę, że z nim niewiele zdziałam. Na szczęście obok w kolejce stoi starsze małżeństwo. Mężczyzna nie robi problemu.
- Tylko niech pan weźmie od nas nóż po przylocie – śmieje się – bo wyrzucimy! - Jasne! Przecież go tam potrzebuję. Dziękuję panu bardzo – odpowiadam i dodaję z przekąsem - Widzę, że młodzież dziś strachliwa...
W samolocie siedzę obok 50-letniego Cypryjczyka. Jest krępy, czarny i, jak się później okaże, ma wygląd typowego mieszkańca wyspy. Ja się rozkładam na dwóch miejscach. Zjadam kanapki i staram się zdrzemnąć wiedząc, że czeka mnie noc w nie wiadomo w jakich warunkach.

O 23:30 lądujemy w Pafos. Ciepłe, południowe powietrze zachęca mnie do jak najszybszego odwiedzenia toalet. Z ulgą ściągam kilka podkoszulków, polar i kurtkę, które pozwoliły na odchudzenie plecaka. Uff!
Muszę teraz się zorientować, w którym kierunku jest miasto i gdzie jest morze. Pracownica lotniska nie bardzo rozumie sens moich pytań.
- Autobus do Pafos tam się zatrzymuje – pokazuje ręką.
- Dobrze, ale gdzie jest Pafos? W którym kierunku?
Ostatecznie, z pomocą miejscowych i mapki okolic lotniska, którą sobie przezornie wydrukowałem, ustalam kierunki świata i idę na plażę. Nie za bardzo chce mi się szukać najlepszego miejsca na nocleg, zatrzymuję się przy jakichś suchych krzakach, oczyszczam miejsce z kolczastych roślinek i rozkładam się w śpiworze na alumacie. Noc jest gwiaździsta i wietrzna.

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej