Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47-48]


Krasnojarsk - Nowosybirsk

środa, 24 VIII 2005


Biorę antybiotyk |Rzeczy potrzbne... rzeczy niepotrzebne...|Ale Jaja!


W transsibie

Zdecydowałem się wczoraj wieczorem na antybiotyk. Do zapalenia oskrzeli dołączył się ból w uchu środkowym (nocny przeciąg), nie chcę się tak męczyć do Krakowa.

Robię sobie apetyczne śniadanko z serem, pomidorem, zieloną i białą cebulką. Wygląda na to, że jedzenia do Moskwy mi wystarczy. A może i do Krakowa :-p Jedziemy i jedziemy. Na wzgórzach wśród brzóz i sosen poukrywały się dacze: niektóre zniszczone i zaniedbane, inne wychuchane. We wsiach - dużo drewnianych domów z niebieskimi oknami.

Przypomniała mi się Halina podróżująca z jeszcze większym plecakiem niż ja. Sprawdza się tu reguła, że im kto krócej w Chinach, ten więcej rzeczy ze sobą zabiera. Z rzeczy, których w ogóle nie skorzystałem wymienię ortalionowe spodnie (wielkości 4 paczek papierosów), które miały się przydać w czasie tropikalnej ulewy, oraz płachtę ratunkową (wielkości paczki papierosów). Raz tylko korzystałem ze śpiwora (w Żarkencie) i raz z alumaty (w Czycie). Z tych dwóch ostatnich turystycznych akcesoriów śmiało można by zrezygnować - zajmują dużo miejsca. Poza tym wziąłem ze sobą:
Ale Jaja - adidasy i sandały (adidasy się rozleciały, wyrzuciłem; sandały też, ale wiozę do reklamacji w Polsce)
- spodnie krótkie i długie
- 4 podkoszulki (jeden powinien być na noc, ale...)
- polar (oj, przydał się nie raz!)
- serdak z kieszeniami (nie sprawdził się w tym roku w Chinach, za gorąco)
- gatki i skarpetki (po 4 sztuki)
- ortalionową kurtkę (wystarczy parasolka!)
- aparat + akcesoria
- ręcznik + drobiazgi do mycia
- apteczkę + drobiazgi: klej, nici itp.
- przewodnik.
Zabrakło mi sznurka (odłożyłem go na bok przy pakowaniu, nie wiem dlaczego). Niepotrzebny był Off na komary i emulsja do opalania. W hotelach są często klapki pod prysznic. Sprawdził się również plecak Helium 80, dwukomorowy z regulowanym kominem: mogłem dokładać do środka mały plecaczek. Plastikowe zatrzaski wytrzymały drogę.

Miejsce z boku zajęła gigantyczna babcia z nastoletnią Nastią. Babcia nieruchawa, za to dużo opowiada. W Mariińsku dopada nas burza i przy tej okazji udaje się wspólnymi siłami zamknąć to cholerne okno. Za Mariińskiem mam szczęście upolować aparatem stację o wdzięcznej dwuliterowej nazwie Jaja. Po północy dłuższy postój w Nowosybirsku - stąd zaczynałem podróż do Kazachstanu.

Łykam doxycyklinę. Chrypka i łupanie w uchu utrzymuje się, ale temperatura jest OK.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej