Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30]


Kraków - Muszyna

piątek, 4 VIII 2006


"Mam wizę!" |Jarek


Modły naszych posłów o deszcz, które miały miejsce niedawno w kaplicy sejmowej, sprawiły, że kolejną podróż rozpocząłem w dżdżysty sierpniowy wieczór. Lawirując między kałużami i pocąc się pod naprędce narzuconym ortalionem, dotarłem na rozkopany krakowski dworzec. Wkrótce przyjechała Kasia z Warszawy a wraz z nią mój paszport ze świeżo wbitą irańską wizą. Visa of Islamic Republic of Iran. Pięknie to brzmi, prawda? Odetchnąłem z ulgą. Ostatnie dni były bowiem pełne nerwowego oczekiwania, czy będę miał ją na czas. Starania o wizę rozpocząłem zaledwie trzy tygodnie wcześniej, nieoceniona Kasia wzięła mój paszport do Warszawy i wszystko sprawnie pozałatwiała.

Mapa podróży

Oczywiście, jak zawsze decyzję, gdzie i z kim jechać podjąłem w ostatniej chwili. Brałem pod uwagę Zakaukazie - coraz bardziej modny region, zwłaszcza po zniesieniu wiz do Gruzji i ułatwieniach we wjeździe do Armenii. Ale równocześnie nie traciłem z pola zainteresowań starego marzenia o Persji. Na moje sieciowe anonsy odpowiedziało parę osób, ostatecznie pozostał Jarek, 37-latek z Białobrzegów. W przeciwieństwie do mnie, Jarek ma mniej czasu, jest ograniczony dwutygodniowym urlopem, podjął więc decyzję, że poleci na miejsce samolotem - rezygnując z zakupu laptopa! Godne podziwu, prawda?
Do spotkania wyznaczonego w hotelu "Mashhad" w Teheranie miałem ponad tydzień czasu. Ale skoro już miałem wizę w ręku, postanowiłem bez zwłoki ruszyć w drogę. Tym razem wybrałem słowacko-węgierski wariant dotarcia do Rumunii. Niestety, piątkowy tani autobus do Budapesztu już odjechał (jeździ w piątek i niedzielę, godz. 20.00; 100zł), zdecydowałem się na międzynarodowy pociąg Kraków-Budapeszt/Sofia (odjazd 22.30), przyjmując założenie, że będę kupował bilety u konduktorów. Póki co - zainwestowałem w bilet do Muszyny (36 zł) i graniczną przejściówkę (4 zł) oraz w 450 koron słowackich (40 zł).
W pociągu, jak można było przypuszczać - pustki. O 3.00 kontrola paszportowa w Plavcu, u konduktora dokupiłem bilet do Cadcy, czyli do ostatniej słowackiej stacji (166 SKK).

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej