Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16-17]


Przysłowie karelskie

Kondopoga-Murmańsk

sobota, 19 VII 2003


Życie pociągowe |Film o tajdze |Nocna popijawa |Chibiny |A diadia urwał palczika


Droga do Murmańska

Pociąg do Murmańska. Mamy w nim spędzić... 22 godziny :) Jedziemy już tak 5 godzin. Stacja Kem. Dłuższa 15-minutowa przerwa w podróży, wychodzimy na peron. Powiało mroźnym a może tylko chłodnym powietrzem. To znak bliskości Morza Białego. Czuję się rozczarowany brakiem babin z ciastami i rybami. Akurat miałem wielką ochotę na skosztowanie pielmieni... Może poszły spać, a może zamarzły ostatniej zimy?
Gram w scrabble z Magdą. Radzi sobie zupełnie dobrze i choć przegrywa wysoko, widać, że po kilku grach nabędzie biegłości. Później opowiadamy sobie łamigłówki i zadania matematyczno-logiczno-chemiczne.
Coś nowego: trzech facetów w kibelku. Czyż może być coś tak pięknego? Pięknego jak zachód słońca w Karelii widoczny z jedynego otwartego okna, przez które można zrobić zdjęcia? Tajga

Czasem tajga tworzy zbitą sosnową masę, czasem las jest rozrzedzony brzozą powisłą. Gdzieniegdzie pojawiają się karłowate brzózki i porośnięte sitowiem mokradła dając nadzieję na zobaczenie prawdziwej tundry. Każde jeziorko czy drewniana wioska wywołuje mój jęk, gdyż z powodu zamkniętych okien nie mogę zrobić zdjęć. Cóż, okna "zakryto na zimu". Prawdopodobnie jeszcze w 1963 roku....

Tajga za Kuzemą przybliża się do szlaku kolejowego. Jest na wyciągnięcie ręki. Przed oczami mknie zielony dywan nakrapiany złotymi cętkami słońca i ozdobiony szlaczkiem miedzianych drutów. Ten zamazany obraz czasem się zatrzymuje, film zwalnia, tajga ukazuje swoje wnętrze zapraszając do siebie. Raz w przecince leśnej ukaże się łąka porośnięta kępkami białych kwiatów, to znów mignie zatoczka z pochyloną chałupą i zdezelowaną, wpółzatopioną łodzią. A potem znów obraz przyspiesza, zachęcając do refleksyjnych myśli. Tak bardzo chciałem tu przyjechać. I tak bardzo się cieszę, że tu jestem, że to widzę.

Nocna popijawa. Prowadnica w sąsiednim wagonie prowadzi sklep z alkoholem i choć wybór jest niewielki - nie wybrzydzamy. Przemek profesjonalnym chwytem "przez rękę" rozlewa wódkę do stakanczika, Krzysiek i Arek dbają by nikt nie opuścił kolejki. Znów mam wrażenie, że trafia na mnie częściej niż na innych. Puste dno i delikatna sugestia sprawiają, że czuję się w obowiązku postawić kolejne pół litra. Zarośnięty mężczyzna, właściciel pryczy, na której siedzimy czyta knigu. Odmówił picia (!?) a z jego oczu trudno wyczytać aprobatę czy dezaprobatę.
Około 2.00 idziemy spać Mały problem: nie jestem w swoim wagonie a drzwi na noc zostały zamknięte - zostaje rozwiązany z udziałem ładnej diewuszki, która wspaniałomyślnie oddaje mi pół swojej kuszetki. Droga do Murmańska: lasotundra

Wracając o 5.00 do swojego przedziału oglądam przyprószone śniegiem Chibiny. Ta chwila i to miejsce przypomina mi niezapomnianą drogę przez Góry Skandynawskie. Teraz dwie godziny snu a potem znów ciąg dalszy wpatrywania się surowe i nagie szczyty Chibinów. Widać, że ten region jest atrakcyjny turystycznie, sporo Rosjan z plecakami i z górskim ekwipunkiem wysiada w Apatytach. Może i ja się tu kiedyś wybiorę?


5-letni chłopczyk, z gatunku tych wygadanych szuka kontaktu z innostrancami. Kłapie zębami wzbudzając śmiech widzów. Pokazuję mu sztuczkę z "urywaniem" kciuka. Wywołuje to u riebionka długotrwały szok: "Mama, a diadia urwał palczika!" - wystraszonym głosem powtarza swą mantrę aż do stacji Murmańsk (zanim oberwał w ucho za tego diadia przypomniałem sobie, że to popularne określenie osoby starszej i obcej)

Tak na marginesie - zauważyłem, jak dużą uwagę przywiązują tu do prawidłowego akcentu. Gdy proszę o "kipiátok" tubylcy się upewniają: "kipiatók?". Dobrze, że pamiętam jeszcze rosyjski ze szkoły - bez skrępowania zaczepiam Rosjan - nie przejmując się swoim płochim udarieniem i wtrącaniem polskich słów. I tak mówię lepiej niż Przemek (hi hi). Inna rzecz, że spotykam w tej grupie ludzi młodszego pokolenia, którzy nie musieli uczyć się rosyjskiego. Niesamowite ;-)


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej